Rozdział
I
Oho, zaczyna się. Po raz kolejny pakuję swoje rzeczy w pudła. Tak, dobrze się domyślacie, przeprowadzam się.
Mieszkam z mamą, która pracuje w debiutującej firmie zajmującej się architekturą i urządzaniem wnętrz.
Firma się rozwija, więc siedziba z naszego małego miasteczka zostanie przeniesiona do stolicy.
Mama mogłaby pracować w domu, ale nie, woli mieć wszystkie dokumenty i szefa przy sobie.
Są też dobre strony jeżdżenia w tą i w tamtą za firmą, a mianowicie jej szef.
Oooo, tak, to zdecydowany plus tej pojebanej pogoni za biurem.
Jest chudym, wysokim mężczyzną, o zabójczym uśmiechu, ciemno brązowych oczach i brunatnych włosach.
*
Jeśli zastanawiacie się co z moim ojcem… no cóż, rozwiedli się z mamą.
Ojciec jest nadziany, ma dobrze płatną pracę, więc to niedziwne.
Czasami zabiera mnie do sobie, do Poznania, że niby utrzymuje ze mną kontakty.
Wszystko polega na tym, że daje mi kasę na zakupy, ja wychodzę, a on sam zajmuje się pracą…
Nie chcę o tym gadać, nie teraz.
**************************************************
Wsiadam do samochodu. Jedziemy. Z powodu ciągłych przeprowadzek, związanych ze zmianą miejsca pracy mamy, nie miałam dużo rzeczy do pakowania, więc wszystkie pudła spokojnie zmieściły się w combi’ku Ksawerego.
***
Właśnie teraz porzucam moje dotychczasowe życie, jadę samochodem, zastanawiając się co będzie dalej…
C.D.N
P.S. Przepraszam za tak krótki rozdział, ale nie mam zbyt dużo czasu na pisanie, a chcę pchnąć trochę życia w bloga ;)
Oho, zaczyna się. Po raz kolejny pakuję swoje rzeczy w pudła. Tak, dobrze się domyślacie, przeprowadzam się.
Mieszkam z mamą, która pracuje w debiutującej firmie zajmującej się architekturą i urządzaniem wnętrz.
Firma się rozwija, więc siedziba z naszego małego miasteczka zostanie przeniesiona do stolicy.
Mama mogłaby pracować w domu, ale nie, woli mieć wszystkie dokumenty i szefa przy sobie.
Są też dobre strony jeżdżenia w tą i w tamtą za firmą, a mianowicie jej szef.
Oooo, tak, to zdecydowany plus tej pojebanej pogoni za biurem.
Jest chudym, wysokim mężczyzną, o zabójczym uśmiechu, ciemno brązowych oczach i brunatnych włosach.
*
Jeśli zastanawiacie się co z moim ojcem… no cóż, rozwiedli się z mamą.
Ojciec jest nadziany, ma dobrze płatną pracę, więc to niedziwne.
Czasami zabiera mnie do sobie, do Poznania, że niby utrzymuje ze mną kontakty.
Wszystko polega na tym, że daje mi kasę na zakupy, ja wychodzę, a on sam zajmuje się pracą…
Nie chcę o tym gadać, nie teraz.
**************************************************
Wsiadam do samochodu. Jedziemy. Z powodu ciągłych przeprowadzek, związanych ze zmianą miejsca pracy mamy, nie miałam dużo rzeczy do pakowania, więc wszystkie pudła spokojnie zmieściły się w combi’ku Ksawerego.
***
Właśnie teraz porzucam moje dotychczasowe życie, jadę samochodem, zastanawiając się co będzie dalej…
C.D.N
P.S. Przepraszam za tak krótki rozdział, ale nie mam zbyt dużo czasu na pisanie, a chcę pchnąć trochę życia w bloga ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz