piątek, 14 marca 2014

ROZDZIAŁ II

 ROZDZIAŁ II

W pewnym momencie droga zaczęła mi się dłużyć, a muzyka płynąca z radia stała się nieznośna, nawet Ksawery siedział cicho.
Znudzona podróżą, sam na sam z Ksawerym, wyjęłam słuchawki i zaczęłam słychać muzyki. Włączyłam ostatnio słuchany utwór i, o ironio, właśnie leciał fragment piosenki happysad: „Nie przejmuj się, każdy nawet najgorszy dzień ma swój kres.”
Szybko zmieniłam utwór, bo ten dołował mnie jeszcze bardziej.
*
Jeśli zastanawiacie się gdzie jest moja mama, teraz najprawdopodobniej ustala z przewoźnikiem trasę, którą ma dowieźć kilka mebli. Sama pewnie przyjedzie nazajutrz. Świetnie, jeszcze w takiej sytuacji mam sama spędzać nockę w nowym domu bez mebli…
*
-O czym tak rozmyślasz? -zapytał Ksawery, czego ja nie słyszałam, ani nie widziałam siedząc na tylnim siedzeniu.
-O niczym… Tylko… zastanawiam się czy zasnę w domu bez mebli, trochę mnie to przeraża.
-Najwidoczniej mama Cię nie poinformowała, dzisiaj śpisz u mnie.
-C-c-co? –zaczęłam się jąkać, jak jakaś pusta dziewucha.
-No tak, wszystko już gotowe. Jutro po południu mama po Ciebie przyjedzie, a do tego czasu będziesz pod moją opieką.
*
No tak, świetnie. Traktuje mnie jak 5cio letnie dziecko, chociaż mam już 16lat. Jaka ja jestem głupia… Czego się spodziewałam? Że potraktuje mnie jak dorosłą? Przeliczyłam się, znowu…
*
Jeżeli już poruszyłam kwestię wieku to opowiem więcej o sobie i osobach w moim najbliższym otoczeniu.
Mam na imię Nadia, nazwisko znów po mamie-Letus, jak już wiecie, mam 16 lat. Nie jestem zbyt wysoka, około 160cm, więc nie czuję się dobrze pomiędzy wyższymi ode mnie ludźmi, szczególnie kiedy mnie otaczają. Moje włosy są krwisto czerwone, ludzie mówią, że farbowanie włosów to okres buntu, ponieważ naturalnie jestem szatynką. Ja jednak uważałam, że w tym kolorze będzie mi ładnie i tyle. Mam kilka kolczyków w prawym uchu, jak i w lewym oraz jednego w wardze. Od kiedy pamiętam interesowałam się piercing’iem. Mama nie miała nic przeciwko, dopóki nie przebiłam wargi, posprzeczałyśmy się trochę, ale ona znów musiała iść do pracy. Nie żebym użalała się, że nie ma dla mnie czasu… Mi to odpowiada, lubię samotność… Wracają do tematu, słucham rocka, metalu oraz j-rocka.
Chodzę jeszcze do gimnazjum, do 3 klasy, ponieważ urodziłam się w styczniu.
Uważam, że okres gimnazjalny to najgorszy czas w moim dotychczasowym życiu.
W tym okresie najczęściej się przeprowadzałyśmy, kiedy mama nie mogła ustatkować się w pracy i wyjeżdżała do kolejnej, od miasta, do miasta.
Jest to też czas, w którym opuściłam się w nauce, dotychczasowe świadectwa z paskiem zamieniły się na średnią ledwo powyżej 3ch.
Nie mam pojęcia co wywołało taki efekt, może wpływ otoczenia?
*
Dosyć o mnie, teraz czas na moją mamę. Nadano jej imię Agnes, ma 35 lat. Mało, jak na córkę w tym wieku-pomyślicie. Nie ukrywamy tego, że urodziła mnie w wieku 19 lat. Cały czas myślę, że jestem jedną, wielką wpadką, ale mama tego nie okazuje. Przez te wszystkie przeprowadzki i rozwód z ojcem, nasze wspólne relacje się pogorszyły, oddalamy się od siebie. Ma talię osy, blond włosy i zielone oczy. Jest sporo wyższa ode mnie, ma 170cm, więc mam cichą nadzieję, że jeszcze podrosnę! Wydaję mi się, że mama szuka sobie partnera…. Nie chcę o tym myśleć, nie chcę następnych zmian.
Jedziemy dalej teraz:
*
Ksawery.
Jak wcześniej napomknęłam
jest chudym, wysokim mężczyzną, o zabójczym uśmiechu, ciemno brązowych oczach i brunatnych włosach.
Właściciel firmy, w sumie początkujący właściciel, firma istnieje od roku. Ksawery ma 26 lat, a dorobił się firmy i nawet nieźle mu idzie jej prowadzenie.
Jeżeli Was to zastanawia, powiem wprost. Jestem zakochana w Ksawerym, zachowuje się przy nim jak idiotka, no i tak mam pewien fetysz-uwielbiam dojrzałych mężczyzn. W tym wypadku nie przeszkadza mi, że ona ma 180, a ja tylko 160cm.
*********************
Dojechaliśmy… Stoimy pod domem Ksawerego, gdzie mam spędzić całą noc i cały dzień. Co ja zrobię? Panikuję, panikuję, panikuję!



C.D.N

P.S. znowu krótko, ale powoli, małymi kroczkami i będą dłuższe rozdziały i ciekawsze ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz